be_ixf;ym_202205 d_17; ct_50
ZAMKNIJ
Round 1 of WorldSBK at Aragon with Kawasaki Racing Team. Rea 100 Wins
NEWSY

Wiele zwycięstw: Jonathan Rea

May 242021

Gdy Jonathan Rea po raz pierwszy pojawił sie w paddocku mistrzostw świata w 2008 roku niewielu spodziewało się jak będzie miał wpływ na tę dyscyplinę sportu. 

14 sezonów, 100 zwycięstw, 6 mistrzowskich tytułów pod rząd. Czy to jeden z najlepszych zawodników w historii? Może...

Podczas 1. rundy w Hiszpanii Rea po raz kolejny przekroczył granicę zdobywając 100 zwycięstwo. Miał prawie 4 sekundy przewagi. Dołączył do elity pod względem zwycięstw, w tym do Giacomo Agostiniego i Valentino Rossiego. 

Po 18. okrążeniu Rea powiedział: Zdobyliśmy 100 zwycięstw i wymagało to dużo ciężkiej pracy. Poza sezonem Kawasaki naprawdę pracował nad nowym motocyklem i mogliśmy wykonać duży krok. W tym czasie ja również ciężko pracowałem nad sobą i wiem, że się rozwinąłem pod wieloma względami. Marzyłem od dzieciństwa żeby ścigać się na motocyklach. Rodzice byli ze mną jak jeździłem po torach motocrossowych w 1993 i 1994 roku. Historia jest szalona. Szansa na start w mistrzostwach świata, w 2008 w Supersport, i Superbike po moim 1. sezonie. Pierwsze zwycięstwo w Misano w 2009 roku, a teraz 100 zwycięstw... To szalone!

Dopiero w ostatnim momencie, gdy opuszcza się szybę kasku, wtedy Rea przedstawia swój talent i skupienie oraz dokładność. Gdy schodzi z motocykla znów jest luźnym sobą. 

 

Sprawia, że wygląda to na coś prostego. 

 

Myślę, że dorastanie w Irlandii Północnej i oglądanie wyścigów mojego ojca - nigdy nie byliśmy w środowisku, w którym za dobre rezultaty ktoś klepał Cię po ramieniu i motywował, tłumaczy Rea. 

 

Zawsze uczyli nas by być skromnymi. Tacy idole jak Joey Dunlop - to byli mistrzowie ludzi, bo byli normalni. Gdy byłem młodszy i wygrywałem wyścigi w motocrossie, wykonywałem big whipa albo one-handera na linii mety w kierunku tłumu. Mój tata mnie za to karcił! Myślę, że to podejście do bycia skromnym nawet jeżeli wygrywasz i przejście do kolejnego wyścigu wpłynęło na moje skupienie. Im jesteś starszy tym bardziej widzisz co stoi za rezultatami. Bardziej w siebie inwestujesz i pracujesz jeszcze ciężej. 

 

W 2008 roku, trzy zwycięstwa i 3 zakończenia na podium w pierwszym sezonie zapewniły mu 2. miejsce w mistrzostwach. To nie wszystko, Rea zrobił to bez występu w ostatnim wyścigu roku. Zamiast tego trafił na pełną maszynę Superbike na ostatni weekend roku w Portugalii. W 2018 stał się kierowcą z największą liczbą sukcesów. 

Było dużo szumu, gdy zająłem miejsce Carla Fogarty'ego na liście historycznych zwycięzców, kontynuuje Rea. Chyba miał na koncie 59 zwycięstw. Pokonałem go w Brnie w 2018. 60 zwycięstw było dużą sprawą. Teraz, tylko po kilku sezonach, 100 zwycięstw brzmi jak coś szalonego. 

 

Jaki jest jego sekret? Często mówi, że wyzwaniem w odnoszeniu sukcesów jest powtarzalność. Jednak Rea twierdzi, że jest to bardzo proste. Według niego każdego można nauczyć zdobywania pole position. 

 

Na pewno jest instrukcja wykonania idealnego okrążenia, mówi Rea z uśmiechem. Dla mnie to procedura A-B-C. Znasz to, znasz motocykl i wiesz, że trzeba jechać szybko. Generalnie co roku wygląda to tak samo. To nie jest jak motocross, w którym dorastałem, gdzie warunki zmieniają się co okrążenie. Mogę pojechać na test zimowy, gdy nie jeździłem od kilku miesięcy, i prawie od razu mogą odjechać rekord okrążenia, bo tego się uczysz. 

 

Podświadomie wiesz jak to zrobić. Nigdy nie spisywałem notatek, ale wiem, że każdy tor ma konkretny proces, dzięki któremu możesz mieć szybkie okrążenie. Często żartuję z kolegami, że mogliby osiągnąć mój czas, gdyby jechali zgodnie z moimi wskazówkami. 

 

85 zwycięstw w Kawasaki, może to wynik osiągnięty dzięki relacjom w zespole, rodzinnej atmosferze tworzonej przez braci Guima i Biela Roda oraz szefa ekipy Pere Riba. 

 

Dołączyłem do Kawasaki przechodząc z innego świetnego zespołu, Ten Kate Honda. Tam miałem świetne relacje ze wszystkimi. W Kawasaki, zespole, którego bazą jest Barcelona, ten południowoeuropejski styl życia był dla mnie świetną zmianą, powiedział Rea. Właściciel zespołu ma zdrową obsesję bycia najlepszym. 

Można to porównać do tego co Team Sky próbował zrobić, gdy wszedł do jazdy na rowerze i szukał minimalnej przewagi. Wszystko, co możemy zrobić lepiej, aby poprawić wydajność, Kawasaki robi. Bardzo dużo we mnie zainwestowali jako osobę, jako kierowcę, zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. W okresie zimowym na przykład otrzymuję wiele telefonów z pytaniem jak się czuję. W trakcie sezonu muszę także spotykać się z lekarzami i poddawać testom oraz badaniom. Na początku byłem przeciwny, ale potem zrozumiałem, że próbują wydobyć ostatnie procenty ze mnie i motocykla, co było bardzo fajne.  

 

Gratulacje! Co za świetny wyczyn, zwłaszcza po rollercosterze z ostatnich 18 miesięcy.

Jonathan Rea: Dziękuję! To prawda! Szczerze to cieszę się, że wróciłem do jazdy. Poprzedni rok był trudny, bo na początku sezonu miałem wypadek. Popełniłem głupi błąd i dostałem w plecy. Straciłem dużo punktów i okazji, to był głupi błąd. Chciałem być na 2. rundzie w Qatarze, ale wtedy świat się zmienił o 180 stopni i wszyscy musieli sobie radzić z pandemią Covid-19. Szczerze to część mnie ucieszyła się na ten odpoczynek od wyścigów. Nigdy nie miałem przerwy. Jeżeli nie jeździłem na motocyklu to miałem kontuzję, a to jest jeszcze bardziej pracowity czas, bo albo masz fizjoterapię albo coś innego. Fajnie było zrobić pauzę. 

 

Biorąc pod uwagę co osiągnąłeś, czy myślisz o rekordach? Czy jednak poza torem skupiasz się na innych rzeczach?

Jonathan Rea: Każde zwycięstwo jest szczególne. Nigdy nie patrzyłem na statystyki, ale gdy zbliżałem się do 100 to było coś. To taka fajna liczba i ważny moment w karierze. Jestem z tego bardzo dumny. Nie mieliśmy szczęśćia z pogodą podczas zimowych testów, ale mój zespół pojawiał się na każdym teście. Przeorganizowali wszystko, za co bardzo im dziękuję. Nie tylko zarządowi, ale także mechanikom i ich rodzinom za to poświęcenie. Zawsze przychodzi ktoś, w kolejnej generacji, kto staje się lepszy. Staram się być maksymalnie konkurencyjnym i cieszyć się tym. To wystarczy - to ważniejsze niż statystyki. 

Co dało Ci większą satysfakcję, Twoje pierwsze czy ostatnie zwycięstwo?

Jonathan Rea: Myślę, że pierwsze ma największe znaczenie. Gdy wejdziesz na poziom mistrzostw świata to dlatego, że na to zasługujesz. Jednak poza tym możesz pokazać swój potencjał wygrywając wyścig. Zawsze ciąży na Tobie duża presja, ale gdy Ci się uda to jest magiczny moment. To był 2009 roku, ale pamiętam jakby to było wczoraj! Walczyłem z dwoma zawodnikami Ducati i udało mi się wygrać w debiutanckim sezonie. Ciężko zapamiętać każde zwycięstwo, ale za każdym razem czujesz to samo, gdy przekraczasz linię mety. Zawsze jest to ekscytujące. 

 

Zdobycie 100 zwycięstw to chyba ważny moment w karierze.

Jonathan Rea: To ogromna rzecz. Ma ogromne znaczenie. To nierealne. Czasami, gdy wygrywasz i wygrywasz, bierzesz to za pewnik. Nie świętowałem zwycięstw tak jak powinienem. To ma ogromne znaczenie dla wszystkich zaangażowanych, zespołu, producenta. Gdy ciągle się to dzieje to staje się normalne. Jednak 100 zwycięstw to szaleństwo i to na pewno główny punkt mojego CV. 

 

Będąc fair wobec kierowców przede mną, teraz znacznie łatwiej to osiągnąć z 3 wyścigami w ciągu weekendu. Jeżeli nie łatwiej to na pewno szybciej można zdobyć taką liczbę. Nie myślę o tym, ale mam świadomość, że teraz jest większa szansa na osiągnięcie takiego rekordu mając więcej wyścigów co weekend.  

Jaki jest sekret powtarzalności sukcesu? Czy to rodzaj obsesji?
Jonathan Rea: Tak, to może stać się obsesją i tak jest! Jednak nauczyłem się dobrze to ukierunkowywać. Obsesja może być niezdrowa albo zdrowa, zależy jak ją wykorzystasz. Na początku mojej kariery, gdy zacząłem wygrywać, miałem obsesję na punkcie diety i treningów. To mój cel istnienia. Jednak od kiedy mam dzieci patrzę inaczej na życie. Z większą lekkością podchodzę do siebie. To oznacza, że mogę łatwiej kontrolować obsesję i chęć osiągania sukcesów. Zmieniają Ci się priorytety. Gdy wygrywasz na początku bardzo to przeżywasz, jednak z czasem, z każdym kolejnym zwycięstwem możesz się skupić na kolejnym wyścigu. To dziwny aspekt osobowości, tak jakby zwycięstwo już w żaden sposób na Ciebie nie działało. W pewnym sensie myślę, że przestanie dopiero jak przestanę się ścigać.  

 

Czy presja wpływa na wyniki?

Jonathan Rea: Sama presja nie. Nie odczuwam jej, bo Kawasaki to świetne środowisko. Czasami jest ciężko, zwłaszcza, gdy się nie układa. Gdy jeździsz na granicy, ryzykując wszystko, szukasz dziesiątej sekundy i dalej musisz być szybszy! Jednak jak to rozbijesz na mniejsze elementy to płacą Ci za jazdę i osiąganie wyników oraz promocję, sprzedaż motocykli. Nie jesteś tu tylko dlatego, że jesteś dobrym kierowcą - to biznes. Jednak zespół wprowadza miłą atmosferę, którą Cię w pewnym stopniu przed tym chroni. Mój szef ekipy, Pere Riba, mam z nim świetną relację. Jestem szczęściarzem, że pomógł mi poczuć się w tym zespole jak w rodzinie. Nie mam pustej głowy, ale nie skupiam się na myślach, uczuciach czy emocjach. Dobrze śpię, mogę wyjść z garażu i nie myśleć o motocyklach do powrotu, niezależnie czy to dobry czy zły dzień. Myślę, że to moja przewaga.

Czy zmiana odbioru przez innych zawodników Cię denerwuje, biorąc pod uwagę coraz większą liczbę zwycięstw?
Jonathan Rea: Trochę tak. Zmiana zasad była dużym tematem, bo nasz motocykl był bardziej konkurencyjny w przeszłości, gdy każdy producent miał wolność w obszarze tuningu. Mogliśmy mieć świetny silnik i generować dużą moc. Gdy wprowadzono ograniczenia w 2018 roku mieliśmy najniższy wynik ze wszystkich zespołów. To mnie zmotywowało do zwycięstwa. Myślałem, że to reguła wymierzona w Kawasaki i to nie było fajne! Gdy zmienia się odbiór lub pojawiają się wyzwania jestem bardziej zmotywowany do wygrywania. 

 

Czy myślisz o odejściu z WSBK? Nikt by Cię nie winił, gdybyś myślał, że już wszystko osiągnąłeś.

Jonathan Rea: To musiałoby być coś, co by naprawdę mnie rozpaliło, bo dobrze się czuję w Superbike. Lubię to, a co najważniejsze mam motocykl, dzięki któremu jestem konkurencyjny i mogę wygrywać. To mnie nakręca. Wygrywam od kiedy miałem 6 lat i jeździłem na 50cc. Żeby myśleć o czymś innym, np. MotoGP, musiałbym mieć jakiś konkret, np. wsparcie fabryczne, a to się jeszcze nie pojawiło. Mam 33 lata i nawet jak wygram kolejne mistrzostwa to raczej taka okazja się nie pojawi. Jestem coraz starszy. Chyba muszę przyjąć do wiadomości, że Superbike to mój świat i cieszę się tym. Po ściganiu? Mam 2 dzieci, więc mógłbym być motocrossowym tatą albo wspierać ich na boisku piłkarskim. Cokolwiek. W tym momencie myślę, że Superbike to moje miejsce!

 

Odłóżmy ściganie. Jakie 3 rzeczy masz na liście do zrobienia?
Jonathan Rea: Chcę pojechać i dobrze się bawić na Anaheim Supercross. Byłem na pucharze Monster Energy w Vegas, ale nigdy nie byłem na 1. rundzie. Zawsze o niej głośno. Nadal chcę wziąć udział w krajowych mistrzostwach świata w motocrossie po odejściu, pewnie w Irlandii Północnej. Jeżdżę regularnie na motocrossie i bardzo chciałbym to zrobić. Poza tym nie mam za dużo celów. Może zwiedzić świat i się tym cieszyć w porównaniu do obecnych podróży, lotnisk, hoteli i torów. Wszyscy mówią, że dużo podróżuję i zwiedzam, a ja im odpowiadam, że jestem w bańce. Jednak to wspaniałe, że mogę skupić się na mojej pasji. 

W TYM ARTYKULE JEST MOWA O:

UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ:

REKOMENDOWANE

DLA CIEBIE