be_ixf;ym_202103 d_07; ct_100
ZAMKNIJ
Shots from SX  Indianapolis
NEWSY

Colt Nichols: Nadchodzi jego czas

Feb 082021

Dla najbardziej utalentowanych kierowców supercrossowych droga do sukcesu jest często prosta – podpisać jak najszybciej kontrakt z jedną z niewielu fabryk jako amator i czekać, aż ktoś zauważy Twoje umiejętności. Wiele osób odnoszących największe sukcesy w tej dyscyplinie sportu tak robiło i jest to sprawdzona formuła, do której aspirują wszyscy młodzi zawodnicy. Jednak, jak w każdym innym sporcie, zawsze znajdzie się jakaś czarna owca, która robi wszystko inaczej, niż pozostali. Dla Colta Nicholsa z Monster Energy / Star / Yamaha Racing, podróż do czołówki tegorocznych Mistrzostw Regionalnych 250SX Eastern jest prawdopodobnie najbardziej wyróżniającą się, jaką kiedykolwiek widzieliśmy.

Podobnie jak wielu innych, Nichols w młodości należał do pożądanej grupy elitarnych amatorów. Był podstawowym członkiem składu Monster Energy Kawasaki, ale kiedy nadszedł czas przejścia na zawodowstwo w 2013 roku, ku wielkiemu zdziwieniu zabrakło miejsca w pożądanym przez niego zespole Monster Energy Pro Circuit Kawasaki.

W tym momencie Nichols musiał rozważyć swoje opcje i przy wsparciu Kawasaki przeszedł do AMA Arenacross, aby ścigać się dla dominującego zespołu Monster Energy Kawasaki Babbitt, który już wtedy był mieszanką najróżniejszych nazwisk i temperamentów. Nichols podążył za gwarantowanymi pieniędzmi na letnie wyścigi w Kostaryce, jadąc na nieco innym, sponsorowanym przez Monster Energy motocyklu Kawasaki. Ostatecznie doprowadziło to do powrotu do Loretty Lynn z zielonej drużyny, gdzie zajął 2. miejsce, ustępując zdobywcy nagrody AMA Horizon Award 2014 i innemu weteranowi wyścigowemu RJ Hampshire.

Nicholsowi nie można było odmówić talentu i etyki pracy, ale z pewnością brakowało mu odpowiedniej szansy. Zadebiutował w Monster Energy Supercross w 2015 roku w Crossland Honda i przyzwyczaił nas do występów w głównych wydarzeniach, zanim doznał rozdarcia więzadła krzyżowego. Po bolesnej kontuzji znowu musiał szukać regularnej jazdy, dlatego Nichols dołączył do zespołu underdogów - Rock River Yamaha na sezon 2016. Okazało się, że była to prawdopodobnie najważniejsza decyzja w jego karierze.

 

Skromnie finansowany, przy niewielkim wsparciu Yamahy, Rock River był znany jako zespół zdolny do pokonywania zawodników obstawianych u bukmacherów jako faworytów, a Nichols udowodniał to z nimi wiele razy. Ani razu nie skończył zawodów poza top 10 i udało mu się przebić na stałe do grona najlepszych, dzięki niezapomnianemu występowi w Oakland, który zwrócił uwagę właściciela Star Racing, Bobby'ego Regana.

 

Regan zdecydował się dać Nicholsowi kontrakt na jazdę z fabrycznym wsparciem na sezon 2017. Pomimo niekonwencjonalnego podejścia do swojej dotychczasowej kariery zawodowej, Nichols udowodnił, że najważniejsze są wyniki, a jego wytrwałość została zauważona i nagrodzona.

 

„Droga do otrzymania wsparcia fabrycznego nie była tradycyjna. To był mój cel przez pewien czas. Gdy już to osiągnąłem cele rosły. W latach 2013 i 2014 było dla mnie to szczególnie trudne, ponieważ nie wiedziałem już, co będę robić. Chciałem ścigać się na naprawdę wysokim poziomie, ale po prostu nie miałem żadnych opcji. Każda kariera jest inna, moja też się wyróżniała. Jednak może taki właśnie scenariusz był mi pisany? Wyszło dokładnie tak, jak powinno, a ja potrzebowałem innego spojrzenia na życie i wyścigi w tamtym czasie. Ostatecznie bardzo mi to pomogło. Pomogło mi dojrzeć jako mężczyźnie, jako człowiekowi i z pewnością jako zawodnikowi. Dzięki temu jest wdzięczny za to, co mam. Zdecydowanie nie była to tradycyjna droga, ani też to, czego wtedy bardzo chciałem, ale patrząc wstecz, to najlepsza rzecz, jaka mogła mi się przydarzyć. To wszystko sprawia, że doceniam pozycję, w której się teraz znajduję.”

Mając przed sobą życiową szansę, pierwsze dwa sezony Nicholsa w Star Racing zostały naznaczone poważnymi kontuzjami, złamaną nogą przed rozpoczęciem sezonu 2017 i złamaną ręką, która wykoleiła jego sezon 2018. Chociaż w tym okresie zaliczył zaledwie sześć startów w supercrossie, jego wyniki były spełnieniem obietnicy, którą złożył swojemu zespołowi, zajmując miejsca na podium w połowie tych wyścigów.

 

„Jest ciężko [kiedy jesteś kontuzjowany]. Kiedy jesteś uziemiony i znajdujesz się na dnie, jedyne, co robisz, to siedzisz i myślisz. Masz wręcz za dużo czasu, aby zadawać sobie pytania - dlaczego poszło źle? Próbujesz znaleźć odpowiedź, ale często jej nie ma. Różne rzeczy zdarzają się w sportach ekstremalnych i przez większość czasu są poza twoją kontrolą, ale zawsze wiedziałem, że gdybym był po prostu zdrowy, i mógłbym jechać na miarę swoich możliwości, byłbym w stanie zrobić coś takiego, jak teraz – osiągać wyniki na wysokim poziomie.”

 

Pomimo serca złamanego na pół, zawodnik miał ogromne wsparcie Regana i drużyny Star. Nichols otrzymał przedłużenie kontraktu, co było prawdziwym świadectwem wiary Regana w jego potencjał. Wotum zaufania ze strony zespołu w jego najgorszych chwilach pomogło rozpalić Nicholsa i dało mu jeszcze większą determinację do osiągnięcia tego, do czego on i zespół wiedzieli, że jest zdolny. Ta determinacja została wzmocniona przez wsparcie menedżera zespołu i przyjaciela Wila Hahna.

 

Hahn, były posiadacz tytułu 250SX, doskonale zdaje sobie sprawę z wzlotów i upadków, których sam nieraz doświadczał w swojej karierze. Sam Hahn wybrał zupełnie inną drogę do sukcesu, ale ostatecznie jego cierpliwość i wytrwałość też się opłaciły. Jeśli ktokolwiek wiedział, że Nichols będzie w stanie wrócić silniejszy i ustawić w sobie tryb - zwycięstwo, w którym obecnie zawodnik się znajduje, to był to z pewnością Hahn.

 

„Wil jest niesamowity, serio. Kiedy dołączył do nas, aby zostać menadżerem tego zespołu, podpisywałem właśnie kontrakt na kolejne dwa lata. Cieszyłem się, że będziemy razem pracować. Podpatrywałem Wila, kiedy byłem młodszy. On jest z Kansas, a ja z Oklahomy, stąd się znamy, bo to niedaleko. Dobrze mieć kogoś takiego u swojego boku, z doświadczeniem w mistrzostwach, a jemu też przecież zajęło dłuższą chwilę dojście do sukcesu. Wiele nas łączy, dlatego łatwiej jest nam się zrozumieć. Zawsze jesteśmy po tej samej stronie. Zwykle myślimy o podobnych rzeczach. To wszystko bardzo ważne, gdy ścigasz się o mistrzostwo. Wil daje mi bardzo dużo wsparcia”.

 

Ogromnie wdzięczny za zaangażowanie i wsparcie swojego zespołu Nichols był zdeterminowany, aby pokazać się w najlepszy możliwy sposób, wykonując swoją pracę na torze wyścigowym. Sezon 2019 okazał się przełomowy i przyniósł Nicholsowi pierwsze zwycięstwo w wyścigu, Był to pierwszy sezon bez poważnych kontuzji, z trzecim miejscem w mistrzostwach. Podczas gdy kontuzja po raz kolejny zmusiła go do pauzy, tym razem podczas felernego dla wszystkich sezonu 2020, Nichols nadal był groźnym rywalem dla pozostałych.

 

Wraz z 5. sezonem w Star Racing, Nichols rozpoczął przygotowania do sezonu 2021, dając z siebie jeszcze więcej. Z trenerem Garethem Swanepoelem podjął inne treningi sprawnościowe, uniknął przeciwności podczas testów przedsezonowych i wszedł do rundy otwierającej lepiej niż kiedykolwiek. Nichols był w pełni gotów do ścigania, miał nowego kolegę z drużyny w osobie Christiana Craiga, który z pewnością popycha go do lepszych wyników. Teraz, kiedy 250SX East Region nabierze rozpędu, będzie to wyścig o mistrzostwo pomiędzy Nicholsem i Craigiem.

 

„Ściganie się na tym poziomie jest prawdziwą przyjemnością. Dużo łatwiej jest teraz osiągnąć sukces i powtarzać dobre wyniki. To jest coś, co chciałem robić przez cały czas. To w pewnym sensie motywowało mnie do działania w tamtych czasach [na początku mojej kariery i kiedy miałem kontuzje]. Kiedyś mogłem jedynie marzyć o takich warunkach. Być tu, gdzie jestem i walczyć, by się tu dostać, było tylko częścią tego i nie osiągnąłbym tego w żaden inny sposób. Cieszę się, że jestem tu i teraz, dużo bardziej spokojny, i skupiony na jeździe, ale to właśnie ta podróż mnie ukształtowała.”

 

Nichols wielokrotnie imponował swoją determinacją i w pełni wykorzystuje wnioski z wszystkich dotychczasowych lekcji, niepewności i zgrzytów w swojej karierze. Jest w stu procentach świadomy, że to jego chwila i nie żałuje, że jego historia potoczyła się w ten sposób. Osiągnął taką dojrzałość jako zawodnik, że z pewnością udźwignie zbliżające się momenty kariery. Bo przechodził już przecież trudniejsze chwile.

 

„Nie czuję żadnej presji, przynajmniej pod względem tego, co chcę jeszcze osiągnąć. Chcę przeżywać każdy wyścig osobno, być skupionym w każdej sytuacji i nie wybiegać za daleko w przyszłość. Niektórzy mówią, że „jesteś tak dobry, jak twój ostatni występ” i ja się z tym zgadzam. Praktykuję to nastawienie już od wielu lat, a przede mną przecież jeszcze długa droga. Właśnie to dodaje mi motywacji, pomaga mi twardo stąpać po ziemi i skupiać się na celu.”
 

W TYM ARTYKULE JEST MOWA O:

UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ:

REKOMENDOWANE

DLA CIEBIE