be_ixf;ym_202105 d_16; ct_100
ZAMKNIJ
Images from day five / stage 5 at the 2021 Dakar Rally in Saudi Arabia
NEWSY

Dakar 2021: Brabec, Van Beveren, Jones, Roma: Ostateczne wyzwanie

Jan 122021

Dakar jest niebezpieczny i może powodować uzależnienie. Po zakończeniu wyścigu zaczynasz planować następny. Co więcej, bardzo często sport pełni tylko pewną część tego rajdu. Za kulisami kryje się wewnętrzna motywacja sportowców, bo przecież nie można zejść do piekła i z powrotem bez kierowania się pasją, marzeniami i ogromnym wyzwaniem wobec sobie. Co więcej, motywacja, która popycha Cię do przekraczania granic twojego umysłu - nawet kiedy ten mówi ci, żeby już przestać - jest to niemal nieludzka cecha, którą zawodnicy Dakaru muszą posiadać.

W tym roku Dakar był jak nigdy dotąd kolejką górską pełną wzlotów i upadków, satysfakcji oraz ogromnych frustracji. Czytaj dalej, aby dowiedzieć się więcej od samych zawodników.

„Powtórzenie zwycięstwa jest największym wyzwaniem” - Ricky Brabec

Ricky Brabec zrobił w zeszłym roku ogromny krok do przodu w swojej karierze, zdobywając pierwsze zwycięstwo w Dakarze. Kiedy osiągasz cel, musisz znaleźć nowy, aby się zmotywować. Ale Amerykanin jest kierowcą wyścigowym i po zasłużonym wolnym czasie znalazł nową motywację: zostać kolejnym zwycięzcą Dakaru. Ponieważ wygrana jest wspaniała, ale powtórzenie jej rok po roku jest tym, co czyni ją niezachwianą.

„Mieliśmy szczęście, że w lutym zorganizowaliśmy odpowiednią imprezę w San Juan Capestrano w Kalifornii, aby uczcić moje zwycięstwo z 2020. Wygrałem również Rajd Sonora w połowie marca, zanim Covid zamknął świat”, stwierdza pierwszy Amerykanin, który wygrał Dakar w kategorii motocykli.

 

Ricky Brabec przybył na Dakar silny i sprawny pomimo odwołania wszystkich wyścigów w 2020 roku. Mieszkanie w Kalifornii dało kierowcy Hondy możliwość trenowania na pustyni w gronie jego bliskich przyjaciół i mentorów, którzy są częścią jego sukcesu w Dakarze: mowa o Johnnym Campbellu i Jimmym Lewisie.

 

„Ustaliliśmy plan, abym mógł trenować z roadbookiem trzy dni w tygodniu, a ponadto przeprowadziliśmy test wytrzymałości HRC. Konsekwencja w treningu była kluczem, więc kiedy przybyłem na miejsce, wyglądało to na kolejny tydzień rajdu bądź przygotowań, jednak jako obrońca tytułu oczywiście muszę sobie radzić z presją”.

„Rajd w tym roku był bardzo agresywny, zwłaszcza jeśli chodzi o nawigację. Dużo czasu zajmowało przystosowanie się do trasy. Gdy tylko zaczynałeś czuć się komfortowo w terenie, musiałeś resetować tempo i sposób myślenia. Wynik? Kolejka górska wymykała się spod kontroli!” - komentował Amerykanin po pierwszym tygodniu rajdu.

 

Teren na pierwszym etapie był bardzo trudny z dużą ilością kamieni i mniejszymi prędkościami, więc Ricky Brabec trochę tracił do pierwszego miejsca. Na drugim etapie był w stanie zwiększyć tempo zajmując drugie miejsce, a wygrał kolega z drużyny Joan Barreda. Trzeciego dnia upadł, bo przecież w innym przypadku nie moglibyśmy wspominać już o kolejce górskiej.

„Rytm wyścigu jest tak szybki, że zaczynając z tyłu stawki odzyskujesz dużo czasu. W zeszłym roku prowadziłem od 3. etapu i jakoś radziłem sobie z zawodnikami za mną aż do mety. Frustrujący w tym roku był ten brak możliwości pokierowania wyścigiem. Każdego dnia pojawia się nowy lider, który może nawet nie wygrać wyścigu. Wydawało się to wręcz niemożliwe.

 

Okazało się zatem, że w tym roku wygranie etapu jest niekorzystne, więc musieliśmy zmienić naszą strategię i znaleźć nowy sposób na ustabilizowanie jazdy. W tym roku nie ma grupy zawodników, za którą możesz podążać, więc nie masz żadnego odniesienia”.


Wraz z nawigacją, która staje się kluczowa pod koniec pierwszego dnia rajdu wyścig w kategorii motocykli staje się możliwy do wygrania przez każdego zawodnika.


Potrzeba zaangażowania całego zespołu, aby wygrać, zwłaszcza, gdy wyścig jest nadal w pierwszej części, istnieje bowiem cienka granica między indywidualnymi motywacjami a dobrem zespołu. Strategia Brabeca polegała na tym żeby nieco cofnąć się, a następnie naciskać od samego początku, aby odzyskać siły na saudyjskim otwartym terenie.

„Jazda z otwartą głową to mój priorytet” - Adrien Van Beveren

 

„Do tej pory widzieliśmy dużo rollercosterów w klasyfikacji, ponieważ jest wielu kierowców, którzy po prostu jadą byle do przodu, co szkodzi nawigacji. Prędkość maksymalna to około 170 km/h, ale imponująca jest tu raczej średnia, która wynosi 120 km/h na wielu etapach. Nie mogę powiedzieć, że roadbooki są trudne, to tempo jest zbyt wysokie jak na wymagany poziom nawigacji”. Analiza pierwszego tygodnia rajdu przeprowadzona przez doświadczonego Adriena Van Beverena, jednego z czołowych kierowców zespołu Yamaha Monster Team, jest krystalicznie czysta.

 

„Jeżdżąc jak szalony z pewnością możesz się wyróżniać. Moja strategia polega jednak na prowadzeniu wyścigu we własnym tempie. To trochę frustrujące, ponieważ robisz dobry etap i myślisz, że skończyłeś w pierwszej piątce i odkrywasz, że jesteś dopiero dziesiąty. W sumie jestem zadowolony, bycie tutaj to już sukces.'

„Mój cel w tym roku jest inny: jestem tutaj, aby na nowo odkryć adrenalinę rajdu i cieszyć się jazdą bez myślenia o moim wypadku, który stał się swego rodzaju obsesją. Myślałem o przerwaniu wyścigów, ale długie miesiące regeneracji w domu pozwoliły mi zrozumieć, jak bardzo kocham ten sport. Wiemy, że jest to ryzykowne i musimy o tym pamiętać. Mam 17 śrub w obojczyku, przeszedłem dwie operacje, jedną na ramieniu i jedną na oku, gdy moja twarz została rozbita. Oczywiście marzy mi się miejsce na podium, ale moim priorytetem jest powrót do radości z jazdy z otwartą głową” - skomentował Francuz z szerokim uśmiechem na twarzy.

„Kontynuuj bez względu na wszystko” - Austin Jones

 

Jego pierwszym rajdem było Maroko w 2018 roku, ale Austin Jones nie potrzebował dużo czasu, aby zadebiutować na najtrudniejszym rajdzie świata. Ósmy w swoim debiutanckim roku w South Racing Team, 24-letni kierowca z Phoenix Arizona przejął pałeczkę od Casey'a Curriego, (pierwszego Amerykanina, który wygrał Dakar na 4 kołach) aby bronić tytułu dla Monster Energy Can-Am. Obecnie trzeci w klasyfikacji generalnej Austin Jones wykazał się determinacją i pokorą niezbędną do walki o ważny wynik.

 

„Wiedziałem, że wszyscy będą mocno naciskać od pierwszego dnia, więc poszedłem na całość w prologu i wygrałem. Otwarcie drogi następnego dnia na długim etapie z dużą ilością kamieni było dość wymagające, ale akurat ta nawierzchnia pasowała mi najbardziej spośród wszystkich zawodników. Bardzo się starałem, żeby nie przebić opon, więc skończyłem na P1. To była ogromna satysfakcja, wspaniałe otwarcie wyścigu okraszone zwycięstwem. Na drugim etapie popełniliśmy błąd w nawigacji i straciliśmy 8 minut. To był mój błąd, ponieważ dyskutowaliśmy z Gustavo (Gugelminem) moim pilotem na temat trasy. On miał swój pomysł, ja trochę inny i pojechaliśmy zgodnie z moją intuicją. Biorę pełną odpowiedzialność za swoją decyzję, pomyliłem się. Następnego dnia wydarzyła się podobna sytuacja, ale dałem Gustavo wolną rękę, aby zdecydował o drodze i dobrze mu poszło. Na samym końcu etapu przebiłem dwie opony i straciliśmy około 7 minut kończąc na drugim miejscu i tracąc do lidera 20 sekund ”.

Konsekwencja to mantra Austina podczas rajdu. „Najtrudniejszym momentem w Dakarze jest zachowanie spójności każdego dnia, aby zminimalizować problemy i różnice. Nauczyłem się tego w zeszłym roku, ponieważ szło nam bardzo dobrze, ale wystarczyły dwa dni problemów mechanicznych, aby zepsuć wyścig.

 

„Zwykle mogę jechać trochę poniżej swoich możliwości, ale średnia prędkość pozostałych jest tak duża, że trzeba dociskać. Nic dodać nic ująć. Mógłbym wycisnąć jeszcze więcej, ale wszyscy są tak szybcy, że wolę regularnie podnosić poprzeczkę ”.

 

To, co wyróżnia tego młodego Amerykanina, wielokrotnego mistrza Baja 500 i Baja 1000 w klasie Trophy Truck Spec, to jego spokój i skupienie. „Oglądałem wszystkie stare filmy z Dakaru i przyglądałem się, jak Nasser Al-Attyah, Stephane Peterhansel, Carlos Sainz, a także Casey Currie zbudowali swój sukces podczas dwutygodniowego rajdu. Wygranie etapu jest fajne, ale nie jest to kluczowe. Ważniejsze jest kontynuowanie wyścigu bez względu na wszystko i dążenie do ogólnego zwycięstwa. Nawet jeśli chcemy cisnąć jak najszybciej i wygrać etap, to lepiej jest go ukończyć, nie tracąc zbyt wiele czasu”.

 

Niezwykle utalentowany Jones odziedziczył pasję po swoim ojcu Jesse Jonesie, ale tym, co pokierowało jego karierą od trofeum ciężarówek do Dakaru było spędzenie dwóch tygodni z Nasserem Al-Attiyah i Tobym Pricem. Zrobili to, aby przygotować i ścigać się w Baja ze swoim zespołem w 2019 roku. „Świetnie się bawiliśmy, a Nasser opowiedział nam wszystkie historie z rajdu. Wchłonąłem jak gąbka wszystkie rady, które Nasser dał mi przez te tygodnie, dotyczące stylu jazdy, ale także mentalności. Nauczyłem się od niego cierpliwości oraz jak odczytywać teren. Nauczyłem się, kiedy należy pchać do przodu, a kiedy cofać, ale także znaczenia posiadania profesjonalnego nawigatora i pracy w zespole”.

 

„Spędzić w samochodzie cztery miesiące podczas pandemii było wyzwaniem” - Nani Roma


Sporo oczekiwano od debiutu nowego BRX Hunter - zbudowanego przez pionierską brytyjską firmę inżynieryjną Prodrive. „Jak dla wszystkich pozostałych poszukiwaczy przygód na biwaku, główną motywacją, kiedy jeszcze startowałem w Dakarze w 1996 roku było odkrywanie świata. To mój 25. Dakar i dla mnie to, że mogę być częścią tak profesjonalnego zespołu jak Prodrive i przyczynić się do rozwoju samochodu jest ogromnym osiągnięciem. Spędziłem w fabryce w Wielkiej Brytanii prawie dwa miesiące i byłem pod wrażeniem poziomu oraz wiedzy tych gości. Wszyscy mają doświadczenie w WRC i wiedzą, jak wygrywać”.

Nani Roma ma wystarczająco dużo doświadczenia, aby sprostać ogromnym oczekiwaniom z zewnątrz. „Nie przejmuję się oczekiwaniami innych - muszę osiągnąć cel zespołu i skupić się na swojej pracy. To nowy projekt, więc wszyscy w zespole chcą wygrać, ale musimy być realistami. Cztery miesiące temu nasz samochód nawet nie istniał. Projekt rozpoczął się od pustej kartki i jeśli przyjrzymy się historii Dakaru, żaden zawodnik jeszcze nie wygrał debiutując w nowym samochodzie”.

 

„Moim pierwszym zwycięstwem jest to, że mimo całej pandemii udało nam się ukończyć samochód i być tutaj. Nie uczestniczyliśmy wcześniej w żadnym wyścigu, więc brak problemów mechanicznych jest już sukcesem”.

„To dla mnie trudne”, stwierdza Roma, zwycięzca z 2014 roku, „ponieważ kiedy jesteś przyzwyczajony do mówienia w swoim ojczystym języku, wszystko odbywa się automatycznie. Przy instrukcjach po francusku zawsze potrzebowałem trochę czasu, aby zareagować. Trochę tracisz, kiedy jedziesz z maksymalną prędkością, ale jest jak jest”.

 

Dakar wciąż trwa, a 12 stycznia zawodników i metę wciąż dzielą tysiące kilometrów. Ogarnij tę przestrzeń! 

UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ:

REKOMENDOWANE

DLA CIEBIE