be_ixf;ym_202004 d_05; ct_50
ZAMKNIJ
2020 KRT WSBK Pre-Season Launch Images
NEWSY

Jonathan Rea: Czy mistrz znowu tego dokona?

Nov 30-0001

"Wyścigi motocyklowe są jak surfownaie. Nie zmusisz fali żeby przyszła do Ciebie. Musisz czekać na tę właściwą. Kiedy już przyjdzie, musisz na niej popłynąć i wszystko się układa. Falą dla Jonathan Rei było dołączenie do zespołu Kawasaki w 2015. Od tego czasu Irlandczyk zdobył pięć tytułów mistrza świata pod rząd, wyprzedzając króla Carla Fogarty'ego i pobijając wszystkie rekordy w serii. 

Jonathan Rea, człowiek rekordów. Jonathan Rea, kanibal. Już jest jednym z najlepszych kierowców i sportowców w Irlandii Północnej, ale w 2020 może dalej pobijać rekordy, i pisać historię na nowo. 29 lutego na Phillip Island rozpoczyna się sezon WSBK, a rider Kawasaki jest gotowy żeby wskoczyć i pokonać kolejną falę. 

DZIĘKI ZDOBYTEMU DOŚWIADCZENIU, WIEM JUŻ CO DZIAŁA W MOIM PRZYPADKU. STARAMY SIĘ UTRZYMYWAĆ TEMPO. WIEM, ŻE KIEDYŚ TO SIĘ MOŻE SKOŃĆZYĆ.

Fale przychodzą i odchodzą. Czy ciężko jest utrzymać rozpęd?

W tej "filozofii fali", może on przyjść, ale musisz być na to gotowy. Musisz się do tego przygotować. Czasami fala przychodzi, gdy człowiek nie jest gotowy i to nie działa. W 2014, pod koniec mojej współpracy z Hondą, byłem w szczególnym momencie mojej kariery. Byłem gotów na idealny motocykl, w odpowiednim czasie i z idealną ekipą. To było niesamowite. Moją falą była ekipa Kawasaki. Od kiedy do nich dołączyłem w 2015, czyli 5 lat temu, jestem stale na czele. Jednak fale przychodzą i odchodzą. Trzeba ciężko pracować zarówno na torze, jak i poza nim żeby utrzymać rozpęd. Dzięki zdobytemu doświadczeniu, wiem już co działa w moim przypadku. Staramy się utrzymywać tempo. Wiem, że kiedyś to się może skończyć. Sen kiedyś się kończy, ale chcę jak najbardziej odwlekać ten moment. Czuję, że jeszcze przez kilka lat mogę być konkurencyjny i walczyć o mistrzostwo. To nasz cel.

Mając najwięcej tytułów mistrzowskich, zwycięstw i pozycji na podium to do Ciebie w WSBK wszyscy się porównują. Jak się czujesz jako człowiek rekord?

Wyobraź sobie, że jesteś w środku bańki i nigdy nie patrzysz poza nią żeby zrozumieć co osiągnąłeś. Liczby są fajne, ale nie zwracasz na nie uwagi. Dzięki temu łatwiej pozostać zmotywowanym. Wciąż jestem w tej bańce. Nigdy nie zatrzymałem się żeby spojrzeć wstecz. Doceniam te osiągnięcia, ale to wykonana praca. Skupiam się całkowicie na kolejnych celach.

Nowy sezon to nowe wyzwanie.

Zimą każdy zaczyna od zera. Wszyscy są podekscytowani i chcą walczyć o mistrzostwo. Ja wolę to robić krok po kroku. Wierzę w ten proces. Wiem, że mogę liczyć na świetny zespół i konkurencyjną maszynę. 5 tytułów dało mi pewność siebie. Wygrałem dominując, mając przewagę oraz, tak jak w zeszłym roku, nadrabiając punkty. Dzięki tym wszystkim scenariuszom jestem mentalnie przygotowany na to co niespodziewane.

W PRZESZŁOŚCI BYŁEM NIECIERPLIWY I CHCIAŁEM ŻEBY WSZYSTKO ZADZIAŁO SIĘ W SEKUNDĘ. KIEDY JESTEŚ STARSZY, ROZUMIESZ, ŻE WSZYSTKO MUSI SIĘ PO PROSTU UŁOŻYĆ.

Doświadczenie i czas to Twoi sprzymierzeńcy.

W przeszłości byłem niecierliwy i chciałem żeby wszystko zadziało się w sekundę. Kiedy jesteś starszy, rozumiesz, że wszystko musi się po prostu ułożyć. Musisz być gotowy żeby surfować na odpowiedniej fali.

"Marzyć. Wierzyć. Osiągać" - to Twoja mantra i tytuł autobiografii.

Gdy myślę o "marzeniu", widzę siebie jako 6-latka na motocyklu motocrossowym. Wtedy marzyłem o tytule mistrzowskim, ale nie wiedziałem jak to osiągnąć. Słowo "wierzyć" odnosi się do mojego strasznego wypadku w 2004. Miałem wtedy 17 lat. To był prawie koniec mojej kariery. Leżałem w szpitalu połamany, a lekarze mówili mi, że nigdy już nie będę się ścigał, bo kontuzja nogi jest zbyt poważna. Nigdy nie poddałem się i wierzyłem, że pokonam to. Za każdym razem, gdy lekarze mówili, że nie uda mi się, wierzyłem w moje marzenie i znów byłem zmotywowany. Wróciłem na motocykl po 8 miesiącach, dzięki mojej rodzinie i trenerowi. "Osiągnięcie" dotyczy zdobycia mojego pierwszego tytułu w 2015. To była nagroda za moją ciężką pracę i pomoc mojej rodziny. Nagroda za jazdę po Irlandii i Wielkiej Brytanii myśląc o sukcesie.

Co jest następne na Twojej liście?

Gdy zdobyłem pierwszy tytuł byłem usatysfakcjonowany, ale nie nasycony. Kocham wyścigi, pracę z moim zespołem, podróże po całym świecie z moją rodziną. Mój cel jest dalej taki sam: wygrywać. Nie liczą się dla mnie liczby, ale chciałbym zaliczyć 100 zwycięstw w tym sezonie. Jeżeli chodzi o wyścigi przekroczyłem swoje oczekiwania, ale chciałebym dalej wygrywać i uczyć się.

Czego nauczyłeś w sezonie 2019?

To był chyba najtrudniejszy sezon. Na początku łatwo w siebie zwątpiłem, bo Bautista i Ducati mieli dobre występy. Wydawało się, że nie mają żadnych słabych punktów. Nagle zaczęli popełniać błędy, a ich motocykl był gorszy niż myślałem. Nauczyłem się żeby nie wątpić w siebie i żeby zawsze podnosić sobie poprzeczkę. Zmieniłem styl, zacząłem być luźniejszy na motocyklu. Zacząłem używać częściej swojego ciała i tylnego hamulca. Jestem gotowy żeby wykorzystać te lekcje i dalej uczyć się.

Co Cię motywuje do bycia ciągle na topie?

Po 5 tytułach zdobytych pod rząd to zawsze połączenie chęci wygrania i strachu przed przegraną. W wyścigach przegrana nie jest opcją. Wykorzystujesz strach, że nie wygrasz żeby się zmotywować podczas treningów, ale kiedy szybka kasku opada dominuje chęć zwycięstwa. W weekend wyścigu chodzi tylko o wygraną.

Z czym musisz się zmierzyć żeby znów zostać mistrzem?

Na moją korzyść działa moje doświadczenie, dobry zespół i konkurencyjny motocykl. Trzeba się zmierzyć z oczekiwaniami. Fakt, że tak długo wygrywam sprawia, że inni zawodnicy są bardziej zmotywowani żeby mnie pokonać. Jednak jestem pewny siebie. Wiemy, że mamy dobrą pozycję, musimy być sprytni i dalej ciężko pracować.

Kto może pokonać Jonathana Rea?

Nie jestem niepokonany, co udowodniły ostatnie lata, ale szczerze mówiąc nie biorę pod uwagę innych kierowców. Wiem, że będą trudne wyzwania. Jest wielu riderów zmieniających producentów, przychodzi wielu nowych producentów. To moment, gdy wszyscy są podekscytowani, ale tak samo jest co sezon. Gram w tę grę od dekady. Wiem, że po 4, 5 wyścigach każdy znajduje swoje miejsce i później łatwiej będzie zrozumieć jakie cechy są najważniejsze.

Kto jest Twoim pierwszym rywalem?

Dla mnie zawsze jestem nim ja sam. Muszę poprawić swoje wyniki z zeszłego roku. Jeżeli mi się to udaje to wiem, że jestem blisko zwycięstwa. Nie chcę być lekceważący dla innych, ale wiem, że jest wielu kierowców, którzy są szybcy i mogą wygrywać wyścigi. Nie chodzi jednak o wygranie kilku wyścigów. Mamy 3 wyścigi w ciągu weekendu. Trzeba wygrać 39 razy w ciągu roku. Nie można popełniać błędów, trzeba starać się być zdrowym i konsekwentnym przez cały sezon.

RODZINA JEST DLA MNIE NAJWAŻNIEJSZA. STAWIAM JĄ NA PIERWSZYM MIEJSCU. JESTEM TAKŻE OSOBĄ LOJALNĄ, ZWŁASZCZA W ZESPOLE I WŚRÓD LUDZI WOKÓŁ MNIE.

Sezon zaczyna się na Phillip Island. Jak podejdziesz do pierwszego wyścigu i mistrzostwa?

Phillip Island to wyjątowy tor. Wyścig odbywa się w lutym, okresie letnim, w przeciwieństwie do Europy. Atmosfera jest szczególna. To szybki tor. Różni się od europejskiego stylu jazdy. Największym wyzwaniem będzie prawdopodobnie zużycie opon. Nie można wyciągać wniosków z rundy w Australii. Chcę zdobyć jak najwięcej punktów, nie popełniać błędów i ruszyć dalej. Dowiemy się co jest potrzebne w tym sezonie po 4, 5 rundach. To dla mnie wyjątkowy wyścig, bo czuję się tu jak u siebie. Mamy tu dom, moja żona Tatia wychowała się tutaj. Miło jest mieć ze sobą rodzinę i przyjaciół.

Bezwględny na torze, ale kim jest Jonathan Rea na co dzień?

Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Stawiam ją na pierwszym miejscu. Jestem także osobą lojalną, zwłaszcza w zespole i wśród ludzi wokół mnie. Wydaje mi się, że jestem dobrą osobą. Jestem oddany dyscyplinie sportu, która dała mi tak wiele i jestem zaangażowany w działalność charytatywną. Jednak na torze mam mentalność mistrza i chcę wygrać. Zawsze staram się szanować innych, ale celem końcowym jest wygrana. To oznacza, że czasami trzeba być agresywnym na torze i wkurzyć innych.

Jak trenujesz swój umysł i ciało?

Umysł trenuję jeżdżąc na motocrossie. Jest brutalny, bo jeździsz szybko na torze, który zmienia się na każdym okrążeniu. Podejmuje duże ryzyko i masz przed sobą niebezpieczne przeszkody. Musisz się dopasowywać, zmieniać swój styl jazdy, być cały czas czujnym, podejmować szybkie decyzje i zawsze być gotowym na nieoczekiwane. Jeżeli chodzi o moje ciało to korzystam z treningów sekwencyjnych. Mam też urozmaicony program żeby zwiększyć siłę i być bardziej wydajnym. Uwielbiam jazdę na rowerze i lubię zmieniać codziennie program.

Gdzie widzisz siebie za 5 lat?

Prawdopodobnie na emeryturze. Może chodzę oglądać jak moje dzieci grają w piłkę albo jeżdzą w motocrossie. Nie wiem czy będę zaangażowany w wyścigi, ale myślę, że będę dalej jeździł, cieszył się życiem z moją rodziną i przyjaciółmi. Wiem, że podjęcie decyzji o pójściu na emeryturę jest trudne, ale chcę uniknąć tego, że ta decyzja zostanie podjęta za mnie. Przez kontuzję, brak konkurencyjności albo motywacji. Marzeniem każdego mistrza jest odejść, gdy jesteś na szczycie.

Myślałeś o tym, że podjąć wyzwanie i wygrać z innym producentem?

Mój kontrakt z Kawasaki kończy się pod koniec tego sezonu, ale jestem w świetnym zespole i chcę dalej z nim pracować. Będę miał jednak oczy i uszy otwarte na okazje.

Kawasaki chciało zapewnić Ci dziką kartę w MotoGP. Czy to stracona okazja?

Nie rozumiem tego. To dziwne. Nie chciałbym dostać dzikiej karty w MotoGP prowadząc motocykl Kawasaki. Mogłoby to być zabawne, ale to żart. To motocykl produkcyjny na oponach Pirelli kontra prototyp na profesjonalnych oponach. To jak porównanie bolidu Formuły 1 do samochodu World Touring. Jesteśmy serią produkcyjną. WSBK i MotoGP to dwa różne światy, jak pomarańcze i jabłka.

Według niektórych, doszedłeś do limitu, bo nie udało Ci się zostać bohaterem MotoGP. Co Ty na to?

Cieszę się z decyzji, które podjąłem. Zdobyłem 5 tytułów świata i MotoGP jest ostatnią rzeczą, o której myślę, gdy wracam do domu. Był taki moment w mojej karierze, gdy byłem smutny, że nie mam konkurencyjnej maszyny. W idealnym świecie, kochałbym jazdę w MotoGP, podpisał kontrakt z zespołem fabrycznym i udowodnił, że mam potencjał. Próbowałem, ale nigdy nie pojawiła się żadna oferta.

W TYM ARTYKULE JEST MOWA O:

UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ:

REKOMENDOWANE

DLA CIEBIE