be_ixf;ym_202012 d_04; ct_50
ZAMKNIJ
Evil Geniuses CS:GO team in Belgrade
NEWSY

Monster Energy Evil Geniuses w Belgradzie w Serbii

Nov 062020

W czasach, gdy wszystkie duże wydarzenia sportowe i turnieje zostały anulowane, jest jedna dyscyplina, jedna branża, która szybko sobie z tym poradziła i jeszcze szybciej przystosowała się do tej sytuacji. 

Pomimo globalnej pandemii esport dalej się rozwija. 

Z jednej strony nadal nie możemy zobaczyć gwiazd esportu na żywo, a z drugiej strony internetowe turnieje są bardzo dobrze odbierane i wspierane przez fanów.

W tym tygodniu porozmawialiśmy z chłopakami z Evil Geniuses, którzy byli na bootcampie w Belgradzie. 

Przedstawiamy trenera Zeusa oraz Tarika. 

SKORZYSTALIŚMY Z PRZERWY POMIĘDZY MECZAMI ŻEBY POROZMAWIAĆ Z LEGENDARNYM ZESPOŁEM CS:GO EVIL GENIUSES NA TEMAT ICH PLANÓW I TEGO, CO MYŚLĄ O PANDEMII

2020 był inny dla nas wszystkich. Jak wpłynął na Was?

Tarik "Tarik" Celik: Tak, był inny, nie mogliśmy podróżować i udać się na te eventy, na które zazwyczaj jeździliśmy. Byliśmy więcej w domu. To było dziwne, bo podróżujemy prawie co weekend. To było słabe, że nie mogliśmy pojechać i rywalizować z najlepszymi zespołami na świecie. Od jakiegoś czasu nie bierzemy w tym udziału, ale mamy nadzieję, że wszystko wróci do normy. 
Wilton "Zeus" Prado (trener): Zmieniłem zespół z MIBR na EG pod koniec marca, gdy to całe szaleństwo się zaczynało. Mieszkałem w Stanach Zjednoczonych i musiałem przeprowadzić się do Brazylii, przenieść tam całe życie. Musiałem znaleźć dom i wszystko inne w trakcie COVID-19, a jednocześnie pracować z nowym zespołem. Ten bootcamp to pierwszy moment, gdy widzę tych chłopaków (zawodników) od marca. Ten rok zdecydowanie jest trochę szalony!

Czy wiecie ile krajów odwiedzieliście?

T: Nie liczyłem tego, ale dużo. Przynajmniej 15 albo 20 do tej pory. 
W: Zazwyczaj tego nie liczę, ale ostatnio to zrobiłem, bo była akcja na Twitterze, w której wszyscy wymieniali kraje, które odwiedzili. Wyszło mi 29-30. Odwiedziłem 29 krajów ze względu na Counter-Strike'a.

Jesteś drugi raz w Belgradzie. Poprzednio byłeś tu w 2016 roku na mistrzostwach świata. Zauważyłeś jakieś zmiany?

T: W Belgradzie? Ostatni raz jak tutaj byłem to robiliśmy więcej rzeczy poza graniem. Tym razem dużo trenujemy, ale liczymy na 1-2 dni, podczas których będziemy mogli zobaczyć miasto. Nie mieliśmy na to okazji, ale liczę, że się uda.

Twój kolega z drużyny ceRq pochodzi z Bułgarii, pracowałeś z YNk (Janko Paunovic) w poprzednim zespole MIBR, sam masz korzenie w Turcji. Stąd jest już bardzo blisko, czy przez to czujesz, że jesteś niedaleko domu?

T: Tak, bardzo blisko Turcji, jakieś 2 godziny lotu. Mój tata nadal tu mieszka, zaprosił mnie do siebie, ale powiedziałem, że nie mogę go odwiedzić. To jest ten sam region i czuję podobne wibracje. To miło, że jest tak blisko (domu).

Powiedzieliście, że w tym roku nie podróżowaliście. Wielu zawodników CS:GO narzekało na wypalenie z powodu ciągłych podróży. Czy w tym wymiarze 2020 był dla Was lepszy?

T: Tak, miło było być w domu. To zmiana. Myślę jednak, że nikt nie spodziewał się, że spędzimy w domu 8 miesięcy. Na początku było miło i mówiliśmy sobie "o fajnie, posiedzimy w domu przez 3 miesiące", ale teraz jestem gotowy do podróży gdziekolwiek i żeby stanąć naprzeciwko najlepszych drużyn na świecie. Długo zajęło, aby dojść do tego momentu.
W: To było dobre, ale potem się zmieniło. Grając w Stanach mamy ograniczoną konkurencję, ciągle gramy z tymi samymi drużynami. W ciągu ostatnich 7 miesięcy zmierzyliśmy się z Liquid, Furią, Cloud9, 100 Thieves. Na początku to było łatwe, ale potem się wypaliliśmy, bo ciężko być zmotywowanym, gdy to jest ciągle to samo.

Na całym świecie wszystko stanęło, ale esport przeszedł do internetu. Jaka jest największa różnica pomiędzy turniejem LAN-owym a internetowym?

T: Jest duża różnica, zwłaszcza atmosfera i fani. Chodzi o to uczucie, bycie na scenie i granie przed publicznością. To inne doświadczenie i myślę, że większość profesjonalnych zawodników pragnie tego. Grać przed publicznością, na scenie, przeciwko najlepszym drużynom i zawodnikom na świecie. To słabe, gdy nie można tego robić. Zamknięcie w Stanach, bez eventów, z małą liczbą konkurentów zabiera całą frajdę. 
W: Internetowe turnieje są prostsze. Jesteś w domu, pijesz swojego Monstera i wszystko jest wyczilowane. Jednak kocham LAN-y. Możesz grać przed 15-20 tysiącami ludzi i wiesz, że wszyscy patrzą. Chodzi o hype, nie o okrzyki tłumu, bo tego nie wyłapujesz w danej chwili, ale jest więcej emocji. Naprawdę brakuje mi turniejów LAN-owych.

Prawie cały sezon rozgrywał się w internecie. Jak oceniacie swoje dotychczasowe wyniki?

T: Początek był trochę wyboisty, ale gdy dołączył do nas Zeus (trener) wygraliśmy chyba 3 razy z rzędu. Nasza forma była coraz lepsza, ale ostatnio nie mieliśmy najlepszych występów w Europie. Był to jednak nasz pierwszy bootcamp przeciwko drużynom z Unii Europejskiej. Czeka nas jeszcze jedna wyprawa do Unii Europejskiej w ciągu kolejnych tygodni, więc mam nadzieję, że wtedy pójdzie nam lepiej. Traktujemy to jako rozgrzewkę.
W: Po dołączeniu do EG nasze wyniki były wspaniałe. Wygraliśmy trzy turnieje z rzędu. Wygrywaliśmy wszystko, ale tak jak powiedziałem, grając ciągle z tymi samymi drużynami one podłapały nasz styl gry. Ostatnio nie graliśmy tak dobrze jak byśmy chcieli, nie pokazaliśmy na co nas stać. W Europie nie udało nam się podczas turnieju Blast Fall, ale teraz, podczas treningów, pokonujemy najlepsze zespoły. Zajęło nam to trochę więcej czasu, ale wiem, że uda nam się dobrze pokazać. Ten rok to 50/50, 50% było wspaniałe, a 50% to rozczarowanie.

W Unii Europejskiej różne drużyny zdobywają puchary, ale w Stanach jest tylko kilka, którym się to udaje. Dlaczego?

W: W Unii Europejskiej jest więcej drużyn. Niekoniecznie jest to lepsze, ale jest więcej talentów i masz większą różnorodność. Możesz więcej trenować, nie zawsze z tymi samymi osobami, zawsze jest coś nowego do nauczenia się. W Stanach wszyscy mają ten sam styl gry, a tutaj każdy region się różni. Chciałbym grać tutaj, bo to lepsza zabawa.
T: Jest kilka czynników. Valorant (inna gra) wychodzi i wielu zawodników zaczęło w niego grać. Wiele drużyn tier2 przestało się rozwijać tak bardzo i to negatywnie wpłynęło na scenę. Nawet pomimo tego zawsze czułem, że brakuje nam talentów w USA, zwłaszcza teraz. To bardzo złe, że można odbyć dobry trening z 3-4 zespołami, a grając z nimi cały czas to wszystko staje się powtarzalne.

Jesteście teraz w Europie i gracie cały czas, nie tylko mecze oficjalne, ale także FPL (FaceIT Pro League). Jak według Was różni się styl gry w Stanach od Europy?

T: Gra w Unii Europejskiej jest bardziej zorientowana na zespół, może poza FPL, ale zawsze widać, że drużyny próbują pracować razem. Drużyny w USA stawiają na indywidualnych graczy. Możesz mieć wysokie umiejętności, ale jeżeli nie uda Ci się ułożyć układanki to nic to nie da. Pod względem gry zespołowej UE jest o wiele lepsza. 
W: To zależy od drużyny. Jeżeli grasz przeciwko G2 to oni są bardzo taktyczni, ale mają także umiejętności. Jeżeli grasz przeciwko zespołowi ze Wspólnoty Niepodległych Państw to oni są mniej taktyczni, trochę więcej biegają, ale tak grają, nie chodzi o trollowanie. Każdy region ma swój styl gry. Masz też BiG i Heroic, którzy są bardzo taktyczni. Koniec końców masz dużą różnorodność, możesz nauczyć się grać przeciwko różnym stylom.

Dlatego jesteście w Belgradzie. Jak Ci się podoba?

W: Bardzo mi się tu podoba. Byłem tu wcześniej, na urodzinach Janko po turnieju w Niemczech i kocham to miejsce. Jedzenie przypomina mi Brazylię, jest bardzo dobre. Ludzie są przyjaźnie nastawieni, pogoda jest dobra. Wszystko mi się tu podoba.

Niestety występy w Blast Fall nie poszły po Waszej myśli. Co poszło nie tak w meczach przeciwko NiP i OG?

T: To były wyrównane mecze w obu seriach (BO3). Przeciwko OG mieliśmy szansę, wygraliśmy jedną mapę i przegraliśmy drugą 16-14. Mecz na Overpass przeciwko NiP to chyba był mój najgorszy występ. To na pewno nam utrudniło sprawę na tej mapie. Na drugiej wróciliśmy, ale przegraliśmy podczas doliczonego czasu. To słabe i rozczarowujące, bo ciężko trenowaliśmy. Powiedziałbym, że to potknięcie i nie powinniśmy być dla siebie zbyt ostrzy, bo wciąż mamy szansę na kwalifikacje. Graliśmy przeciwko tym drużynom z UE po raz pierwszy od dawna i nadal się przyzwyczajamy. Następnym razem wynik będzie inny.
W: Na Mirage, mapie wybranej przez OG mieliśmy kontrolę, ale nawaliliśmy w sytuacji 4v2. Wiedzieliśmy, że idą do B, ale straciliśmy kontrolę. Na kolejnej mapie chodziło o 0.0019 sekund d rozbrojenia bomby przy stanie 14:14. Wiele małych szczegółów i błędów, które mogły wszystko zmienić. Przeciwko NiP wygralibyśmy gdybyśmy wygrali jeszcze jedną rundę jako terroryści. Udało nam się odegrać jako antyterroryści, ale przegraliśmy najważniejszą rundę i przegraliśmy w doliczonym czasie. Pomimo tego, że wyniki nie są satysfakcjonujące, mecze były bardzo wyrównane i pokazaliśmy, że jesteśmy konkurencyjni.

Pomimo tego, że gra się po 5 zawodników coraz więcej drużyn dodaje 6 osobę do składu. Myśleliście o tym?

W: Nie zrobimy tego teraz, ale widzę w tym dodatkową wartość. Zwłaszcza w przypadku wypalenia się zawodników czy, gdy ktoś wybiera się na wakacje. Wtedy trzeba go kimś zastąpić. Jednak w tym momencie o tym nie myślimy.

T: jest kilka zespołów, które próbują to wprowadzić i jeżeli to się sprawdzi kolejne drużyny mogą do nich dołączać. Jeżeli Astralis albo Vitality się uda to myślę, że inni mogą iść ich śladem. Według mnie trudno będzie im sprawić, aby to zadziałało, ale jest to możliwe. Będziemy musieli to obserwować.

T: jest kilka zespołów, które próbują to wprowadzić i jeżeli to się sprawdzi kolejne drużyny mogą do nich dołączać. Jeżeli Astralis albo Vitality się uda to myślę, że inni mogą iść ich śladem. Według mnie trudno będzie im sprawić, aby to zadziałało, ale jest to możliwe. Będziemy musieli to obserwować.

Jak oceniacie swój boot camp? Czy zobaczymy jeszcze EG w Belgradzie?

T: Jest świetnie, komputery są dobre, pokoje również. Łatwo jest zamówić jedzenie albo taksówkę, powrót do hotelu nie jest problemem. Relog dobrze nas traktuje i cieszę się, że tu jesteśmy. 
W: Zdecydowanie. Z tego co widziałem w kalendarzu będzie wiele turniejów w Europie, więc jest duża szansa, że tu wrócimy. Ten boot camp był dla nas bardzo dobry, podobało nam się.

Zawodnicy mogą dopasować sobie fotele, stoły, gracze mają także różne rytuały przed meczami. Jaki jest Twój?

T: Dobrze jest mieć przy sobie Monstera. Wiem, że niektórzy zawodnicy lubią mieć podgrzewacze rąk. Dopasowywany stół to coś unikalnego, możesz go ustawić tak jak grasz w domu. Poza tym najważniejsze są dobry komputer i monitor.

Jakie są plany EG na najbliższe miesiące?

W: Wracamy do Stanów, będziemy grać na IEM Pekin online, a później wracamy do Europy na Blast Showdown, Dreamhack Masters i mamy nadzieję IEM Global Challenge na LAN-ie.

Chłopaki, dziękujemy za Wasz czas. Chcecie coś przekazać fanom?

T: Dziękujemy wszystkim, którzy nas wspierają. Słabo, że nie udało nam się ostatnio dobrze wystąpić, ale wiem, że następnym razem będzie lepiej. Wspierajcie nas, a wyniki przyjdą!
W: Dzięujemy wszystkim za wsparcie, a szczególnie moim fanom z Brazylii. Kocham Was!

UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ:

REKOMENDOWANE

DLA CIEBIE