be_ixf;ym_202008 d_15; ct_100
ZAMKNIJ
Jeremy McGrath at the first stop in Anaheim of the 2019 Supercross season
NEWSY

SALT LAKE CITY OCZAMI JEREM’YEGO MCGRATHA

Jun 162020

W sobotni wieczór 17 marca 1990 roku ponad 18 tysięcy kibiców na trybunach stadionu Sam Boyd Silver Bowl w Las Vegas oglądało zawody Amercan Supercross Association. Swoje pierwsze zwycięstwo na motocyklu Kawasaki KX125 odniósł wtedy Jeremy McGrath. Niespełna trzy lata później, bo 23 stycznia 1993 roku na Angel Stadium w hrabstwie Orange w Kalifornii prawie 56 tysięcy osób oglądało jego zwycięstwo już na Hondzie CR250. Po 10 latach legendarnej kariery zawodnik mógł pochwalić się 72 występami w głównych imprezach Supercross, w tym aż 7 tytułami Mistrza Supercross AMA. Ugruntował pozycję najlepszego zawodnika ścigającego się na najbardziej zwariowanych i zjawiskowych torach motocrossowych swoich czasów. Czy można wyobrazić sobie lepszego kompana do obejrzenia serii Monster Energy Supercross? Czekaliśmy 85 dni na ten turniej i uważamy, że nie! W minioną niedzielę zawody nazywane Formułą 1 motocrossu wróciły w pełnym blasku na Rice-Eccles Stadium. Rozgościliśmy się przed telewizorem u Jerem’yego w San Diego i uważnie wysłuchaliśmy co miał do powiedzenia na temat pierwszych zawodów po zamknięciu z powodu pandemii.

Obudziłem się i już od rana byłem nabuzowany, powiedział McGrath o swojej niedzielnej randce z telewizją i wznowionej serii Monster Energy Supercross. Dla nas to jednak trochę dziwne, że zawody odbywały się w niedzielę. Analizowałem wszystkie scenariusze w mojej głowie. Myślałem: „Jak to będzie wyglądać w TV? Jak to w ogóle będzie wyglądać? ”. Niemniej jednak cieszyłem się z perspektywy fana, aby zobaczyć tych facetów w akcji. To było przyjemne uczucie.

Myślałem o wyjeździe do Utah, aby pojeździć rowerem po górach, zobaczyć wyścig i zrobić z tego wyjazdu mały urlop, ale później zobaczyłem post Ellie Reed, jak wszyscy przechodzą testy na COVID-a i zacząłem mieć wątpliwości. Czułbym się trochę dziwnie. Póki co postanowiłem zobaczyć to w telewizji, zobaczyć jak przebiega organizacja. Poza tym, nie wiem nawet, czy miałbym możliwość pójścia na te zawody.

Włączyłem telewizor przed rozpoczęciem zawodów i pierwszą rzeczą, o której pomyślałem, było to, że wszyscy byli na zewnątrz i wszyscy nosili maski. To było dla mnie spore zaskoczenie. W pitach też było przeraźliwie pusto. Sam nie wiem. Trochę przypominało mi to trening. Tam była garstka osób. Wyglądało to jak Supercross w Vegas, gdzie wszyscy ćwiczą i trwają przygotowania do eventu. Tak bym to opisał. Sam tor wyglądał bardzo podobnie do Vegas, jednak ten nie miał sekcji zewnętrznej, która wychodzi poza stadion.

 

Pogoda była dobra. Nigdy nie wiadomo, co może się zdarzyć w Salt Lake City. Warunki atmosferyczne mogą się bardzo zmienić w trakcie zawodów. Pamiętam, że kiedyś jak tam byliśmy, to po południu było słonecznie i odwołano trening, a dosłownie dwie godziny później padał śnieg. W niedzielę mieli na szczęście świetną pogodę. Tor był dobrze przygotowany. Pod koniec wyścigu było już chyba nawet trochę sucho, ale myślę, że przez kilka następnych tygodni zawodnicy rozjeżdżą nawierzchnię i woda zmiesza się z ziemią, a warunki będą wtedy jeszcze lepsze.

 

Naprawdę fajnie było patrzeć, jak Eli jeździ na tym torze, zachwycał się McGrath jeszcze w poniedziałkowy poranek. Doskonale pokonywał pierwszy zakręt, idealnie lądował za każdym razem i mocno wchodził w kolejne zakręty. Każdy ruch był przemyślany, podręcznikowa jazda Tomaca. Naprawdę dobrze się to oglądało, co z pewnością było również zasługą odpowiednio przygotowanego toru.

Wyścig 450 był świetny. Na początku wszyscy byli z przodu. Blake Baggett zrobił holeshota. Mieliśmy Justina Braytona z przodu. Roczen był tuż za Eli. Eli w pewnym sensie robił to, co zwykle - przeczekał kilka okrążeń, jednak potem pojawił się Cooper Webb, a ja pomyślałem sobie: „To może być problem, ponieważ Webb jest trudnym rywalem, jeśli chodzi o mijanie. Eli po prostu musi się trzymać od niego z daleka”. Następnie Tomac zaczął robić swoje. Znalazł prędkość, znalazł kilka różnych linii i wyglądało to już dużo lepiej. Zauważyłem to, kiedy zaczął jeździć po zewnętrznej, wtedy jego motocykl mknął już na przód.

 

Pomyślałem, że Ken Roczen ma wystarczającą prędkość na drugie miejsce, kontynuował McGrath. Kiedy był tuż za Cooperem Webbem, pomyślałem:„ Wiesz, że drugie miejsce masz już w kieszeni”. Byłem pewien, że Ken będzie trochę mocniej naciskał, aby dostać się przynajmniej na podium.

 

Dobrze spisał się też Jason Anderson, dodaje McGrath. Myślę, że Jason zaskoczył wielu kibiców. Co więcej, stoczyli z Osbornem kilka ładnych pojedynków na 4. i 5. pozycji.


Myślę, że większość chłopaków jechała i ścigała się na naprawdę wysokim poziomie. Uważam, że zawodnicy spisali się świetnie. Ci goście wiedzą co robić na motocyklu. Sezon jest już na półmetku i każdy zna swoje miejsce w tabeli. Być może przerwa wcale na nich nie wpłynęła. Każdy zachowywał się tak, jakby jeszcze przed chwilą nie było lockdownu. Bałem się, że będzie inaczej. Podejrzewam, że kilka pierwszych tygodni po rozpoczęciu się pandemii niemal wszyscy odpuścili treningi na motocyklu, bo bali się trafić do szpitala, gdyby doznali kontuzji. 

Szczerze mówiąc, Eli ma i tak sporą przewagę. Nie tylko w klasyfikacji generalnej. To gdzie mieszka, styl życia. To robi dużą różnicę. Jak się okazało, Eli bawił się jazdą. Jechał i czuł się świetnie. Po jego technice jazdy można było stwierdzić, że jego pewność siebie wzrosła. Wyglądało na to, że jedzie po upragniony tytuł.

 

Jeremy McGrath i cała reszta fanów serii Monster Energy Supercross muszą poczekać jedynie do środy na kolejną rundę etapu mistrzostw, która ponownie zagości na Stadion Rice-Eccles.

 

Zakładam, że tor będzie podobny, tylko teraz wszyscy wiedzą trochę więcej o tym miejscu, zwrócił uwagę McGrath. Niektórzy będą nawet jeździć lepiej, bo będą w tym samym miejscu i być może dokonają kilku korekt w swoich motocyklach, ale nie sądzę, żeby to miało wpływ na Tomaca. Myślę, że musi trochę odpocząć, wyspać się i wrócić na motocykl. Przyjemnie ogląda mi się tego zawodnika. Wyglądał tak naturalnie. Tak, jestem pewien, że Eli wyjedzie w środę i potwierdzi swoją formę, musi jedynie czuć głód ścigania. Wszyscy potwierdzili wysoką formę. Wyścigi były świetne. Siedem początkowych okrążeń oglądało się bardzo dobrze. Chciałbym, żeby Ken dojechał na 2. miejscu tuż za Elim, ale tylko dlatego, żeby emocje trwały do ostatniego wyścigu. Podejrzewam jednak, że Tomac postara się, aby było inaczej. To była wspaniała niedziela. Zarówno dla nas – kibiców, jak i dla Tomaca. Już nie mogę się doczekać środy.

 

My również!

UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ:

REKOMENDOWANE

DLA CIEBIE