be_ixf;ym_202007 d_07; ct_100
ZAMKNIJ
Moto2 images from the 2020 Grand Prix of Qatar
NEWSY

Stawiamy na pracę zespołową – Marco Bezzecchi z VR46 Sky Team Moto2

Nov 30-0001

Na najwyższym stopniu podium stoi tylko jedna osoba. Wygrać może tylko jeden zawodnik. Zapomina się jednak, że stoi za nim orkiestra wykonująca symfonię ciężkiej pracy, pełna emocji i opracowująca strategię. Dzięki tej orkiestrze na torze dzieje się to, co oglądamy na trybunach lub na ekranie telewizora.

Zespoły wyścigowe spędzają setki godzin na doskonaleniu każdego aspektu swojej maszyny. Dzięki temu wysiłkowi, dwaj riderzy wychodzą na tor i wykorzystują swój talent, doświadczenie oraz wiedzę na temat motocykla, aby zdobyć zwycięstwo. Gdy dwóch członków drużyny jedzie w ten sposób, żeby nie tylko rywalizować, ale i rzucać wyzwania drugiemu, aby podnieść poprzeczkę i motywować się nawzajem do lepszych wyników, to nagroda jest jeszcze większa.

Podczas Grand Prix Kataru, które do tej pory było jedynym wydarzeniem Grand Prix sezonu 2020, byliśmy świadkami tego, jakie znaczenie ma umiejętność pracy w zespole. Właśnie tam dwóch zawodników Moto2 Sky VR46, czyli Luca Marini i Marco Bezzecchi wykorzystywali praktyki mające na celu poprawę czasów okrążeń.

Zespół SKY VR46 określa świetna praca zespołowa, powiedział Marco Bezzecchi podczas debiutu we włoskim składzie. Celem zespołu jest wygrywanie obydwoma motocyklami. Nie ma zawodników numer jeden i numer dwa. Jesteśmy po to, aby uzyskać najlepsze wyniki.

 

Odkryłem tę zasadę na pierwszych testach zimowych w Jerez. Stosowali ją Pecco Bagnaia i Luca Marini osiągając doskonałe wyniki. Na początku skupiłem się na nauce nowego motocykla. Chwilę później, mimo gorszych czasów, zaczęliśmy ćwiczyć razem z Lucą Marini, moim kolegą z drużyny, co pomogło nam obu w sprawniejszym pokonywaniu okrążeń.

 

To jest naprawdę spoko. Można łatwo znaleźć swoje mocne i słabe strony. Zobaczyć, gdzie radzisz sobie lepiej, a gdzie koledzy z drużyny są silniejsi. Ale jak to działa? To wynik wspólnej strategii Pabla, koordynatora zespołu, dwóch głównych mechaników i nas, zawodników. Jeśli nie ma żadnych poważniejszych testów, to jeździmy razem podczas treningów. Próbujemy gonić się wzajemnie i poprawić wydajność. Na przykład: Luca wyjeżdża pierwszy, a ja podążam za nim lub odwrotnie. To świetnie działa.

Kiedy jadę z przodu i czuję oddech mojego kumpla na plecach, to staram się za wszelką cenę uciec. Gdy to ja muszę gonić, trzymam gaz do końca, aby mieć tylne Mariniego tuż przed sobą. W kwalifikacjach ma to jeszcze większy sens, bo celem jest zakwalifikowanie obu maszyn w pierwszych rzędach. Plan zmienia się zgodnie z charakterystyką toru, ale metoda jest zasadniczo taka sama. Ten, który jest silniejszy, wychodzi na przód i wskazuje optymalny tor jazdy. Następnie - po kilku okrążeniach - wymieniamy pozycje .

 

W Katarze Marco Bezzecchi zdobył drugi najlepszy czas na treningu, a Luca Marini był na trzecim miejscu. W kwalifikacjach Marini zajął 2. miejsce, z Bezzecchi 7. Podczas kwalifikacji nie zmienialiśmy opon ze względu na warunki na torze. Wyjechałem wtedy pierwszy, ponieważ miałem lepsze czasy na pierwszych okrążeniach, a dzięki temu Luca był w stanie pokonać swój najlepszy czas już na trzecim okrążeniu. Potem zamieniliśmy się i na ostatnim okrążeniu wykręciłem swój najlepszy czas kończąc wyścig na 7. pozycji. 

 

Wyszliśmy dobrze ze startu. Luca prowadził, a ja byłem 7. Nieco później przednia opona zaczęła się dziwnie zachowywać, gdzieś na siódmym albo ósmym okrążeniu. Zaczęliśmy z nią walczyć i tracić pozycje. Skończyłem na 12. miejscu. To dziwne, ponieważ tylko ja, Luca i Jorge Martin mieliśmy z tego powodu problemy. Przeanalizujemy dane, aby zrozumieć co się stało. Szkoda, bo w wyścigu nie mogliśmy wykorzystać dobrych wyników z treningów. Jestem jednak zadowolony, bo byliśmy sporym utrudnieniem dla innych przez cały weekend i mogłem zdobyć pierwsze punkty. W Katarze nauczyłem się trzymać blisko czołówki, szczególnie na pierwszych okrążeniach. Pozostaje mi jednak poprawić się na pozostałych kółkach.

Po trudnym sezonie 2018 z drużyną Tech3 KTM, Marco Bezzecchi odetchnął z ulgą w wyścigu otwierającym sezon 2020 w Katarze. To wydarzenie zostanie zapamiętane jako pierwszy weekend bez wyścigu MotoGP, gdyż został odwołany ze względu na środki ostrożności podjęte przez lokalne władze zapobiegające rozprzestrzenianiu się koronawirusa. To był dziwny weekend, ponieważ to najwyższa klasa wyścigowa kradnie zawsze wszystkie tytuły w nagłówkach. Jako fan sportów motorowych zawsze śledziłem wyścig MotoGP, przyznał Bezzecchi. Przywykłem do spotykania innych zawodników Akademii VR46 i Valentino Rossi na paddocku. Zwykle zbieramy się wszyscy i komentujemy treningi. Tym razem Moto2 znalazło się w centrum uwagi. To było świetne. Impreza prowadzona była za zamkniętymi drzwiami, ponieważ goście mogli przebywać jedynie na trybunach. Szkoda było fanów, ponieważ fajnie jest dzielić się radością z publicznością, szczególnie na początku sezonu. Co prawda w Katarze nie odczuliśmy tego tak bardzo, bo zainteresowanie tam jest nieco mniejsze, niż podczas rund europejskich.

 

Marco dodał: Cieszę się, bo atmosfera w zespole jest naprawdę fantastyczna. Bardzo dobrze się dogadywałem również z moją poprzednią drużyną prowadzoną przez Hervé Poncharala. Różnica polega na tym, że teraz mam okazję poznać mechaników także poza weekendami wyścigowymi. Kiedy trenujemy jako Akademia VR, przychodzą i przygotowują nam motocykle. Wychodzimy na pizzę albo po prostu sobie pojeździć. To bardzo miłe i czuję się częścią świetnej drużyny. Podoba mi się też to, że SKY VR46 ma jeszcze zespół w Moto3. Jesteśmy częścią wspaniałej rodziny i fajnie jest być wśród tych wszystkich ludzi.

 

Uczestniczenie w Akademii VR46 ma wiele zalet. Marco Bezzecchi dobrze pamięta, jak ta niesamowita przygoda rozpoczęła się 5 lat temu.

To zaszczyt być częścią Akademii i trenować z Valentino Rossim. Wszystko zaczęło się na Mugello 2015. Dostałem dziką kartę na Moto3 podczas Grand Prix Włoch i bardzo chciałem poznać Valentino Rossiego, mojego idola.

 

W niedzielę obserwowałem wyścig MotoGP będąc na pasie bezpieczeństwa wzdłuż toru i tam spotkałem Albiego - prezesa VR46, i Carla Casabiance - fizjoterapeutę Akademii. Po krótkiej rozmowie zaprosili mnie do siebie, gdzie spotkałem również Valentino. To było niesamowite przeżycie. W grudniu otrzymałem telefon i zostałem zaproszony do Akademii. Oto jestem.

 

To niesamowita okazja do nauki. Jestem pod wrażeniem wielkiego zainteresowania Valentino dla nas wszystkich. Docenił naszą pracę zespołową w Katarze. Zobaczył, że radzę sobie dobrze na pierwszych okrążeniach, a kłopoty dopadły mnie w drugiej części wyścigu. Zawsze udziela nam wielu porad. W szczególności przypomina nam, abyśmy byli zawsze profesjonalistami oraz dbali o wszystkie szczegóły na torze, jak i poza nim .

 

Podczas nieplanowanej przerwy Marco Bezzecchi trenuje w domu rodziców. Pod koniec sezonu chce przeprowadzić się do siebie, ale nadal mieszka w Rimini ze swoim tatą Vito, który jest mechanikiem ciężarówek, mamą Danielą, księgową i swoją młodszą siostrą Laurą, studentką. Jego starsza siostra - Silvia - jest wizażystką i pracuje w Cinecittà w Rzymie. To wyjątkowy moment. Jesteśmy bardzo zmotywowani, bo jeszcze bardziej niż zwykle nie możemy się doczekać, aby wskoczyć na motocykle. W tym roku podszedłem do pierwszego wyścigu w pełni skoncentrowany. Moje cele? Chcę się cieszyć z jazdy, wrócić do rywalizacji i walczyć o podium i zwycięstwo.

UDOSTĘPNIJ TEN ARTYKUŁ:

REKOMENDOWANE

DLA CIEBIE