


Gwiazda Ducati na wyblakłym od słońca torze Monster Energy Brno podczas wyścigu MotoGP
Marc Marquez, Francesco Bagnaia i fabryczny zespół Ducati Lenovo zachowali zimną krew w obliczu nieustannego czeskiego słońca i zdominowali dziewiątą rundę MotoGP 2026 – kolejną imprezę mistrzostw świata, która tętniła niesamowitą prędkością, akcją, emocjami i entuzjazmem publiczności. Grand Prix Czech Monster Energy dostarczyło emocji w jednym z najlepszych europejskich ośrodków wyścigów motocyklowych, a jednocześnie temperatura rywalizacji o tytuł mistrza w sezonie 2026 wzrosła o kolejny stopień.
Dwa tygodnie temu, podczas ósmej rundy, zawodnicy MotoGP ścigali się na płaskim, zwartej i pełnym echa torze Balaton Park na Węgrzech, by zaraz potem powrócić do prawdziwego piekła kibiców w Brnie. Tor położony jest na zboczu stromego wzgórza, w otoczeniu lasów na obrzeżach drugiego co do wielkości miasta w kraju. Środkowoeuropejskie położenie geograficzne przyciąga publiczność z sąsiednich krajów; większość z nich stara się zająć własny kawałek trawiastych terenów na amfiteatralnych zboczach.
Zestaw Monster Energy zapewnił rytm, atmosferę i świetne próbki kilku popularnych smaków, takich jak Ultra i Juiced: schłodzone napoje lały się strumieniami podczas kolejnej europejskiej fali upałów, która sprawiła, że temperatura sięgała 30s (high 80s Fahrenheit). W niedzielę 63 000 widzów zajęło swoje miejsca i szukało własnego schronienia przed słońcem podczas wyścigów Moto3 (16 okrążeń), Moto2 (18 okrążeń) oraz 21-okrążeniowego wyścigu MotoGP. Wśród nich znalazła się ikona TT, John McGuiness, oraz legenda kolarstwa i mistrz Tour de France, Sir Mark Cavendish, który obserwował swojego kumpla, Cala Crutchlowa; ten brytyjski zwycięzca Grand Prix ponownie wystąpił jako zastępczy kierowca zespołu LCR Honda na torze, na którym dokładnie 10 lat wcześniej odniósł tak pamiętne zwycięstwo.



Za nieustępliwym Marquezem, który wygrał drugi wyścig Grand Prix z rzędu od czasu powrotu po kontuzji stopy, Pecco Bagnaia nadawał tempo na początku wyścigu, a następnie zapewnił sobie trzecie miejsce, zdobywając czwarte podium z rzędu. Były dwukrotny mistrz świata świetnie przygotował grunt w sobotę, odnosząc bezbłędne zwycięstwo w wyścigu sprinterskim – z wyraźną przewagą nad Ai Ogurą i swoim kolegą z zespołu.
„Jestem zadowolony. Robimy postępy. Zbliżamy się do odpowiedniego tempa” – powiedział kierowca z numerem 63. „Dzisiaj na pierwszych okrążeniach próbowałem wszystkiego, żeby kontrolować przebieg wyścigu, i do 16. okrążenia czułem się całkiem pewnie. Nie odczuwałem wibracji, jak wczoraj, ale zacząłem mieć wrażenie, jakbym się unosił, i szczerze mówiąc, miałem z tym trochę kłopotów. Tempo było dobre, ale nie wystarczająco dobre”.
A co z Diggią? Włoski as z zespołu VR46 w sobotę minimalnie przegrał walkę o pole position, a następnie w ostatnich dwóch okrążeniach Grand Prix deptał po piętach Bagnaiowi. Fabio Di Giannantonio odnotował swój siódmy wynik w pierwszej piątce w dziewięciu wyścigach, dzięki czemu nadal pozostaje w grze o mistrzostwo. Obecnie zajmuje trzecie miejsce i dzieli go zaledwie 23 punkty od czołówki światowej.

Zespół Monster Energy Yamaha stracił cenną moc podczas długiego podjazdu pod „wzgórze mocy”. Zespół fabryczny nadal pracuje nad rozwojem nowego projektu z silnikiem V4, mając na celu powrót do dawnej świetności w 2027 roku; kolejny rozdział rozpocznie się w poniedziałek w Czechach od testów nowych, potężnych maszyn o pojemności 850 cm³, które odbędą się „za zamkniętymi drzwiami”.
Brno było punktem wyjścia dla kolejnej podwójnej rundy MotoGP w sezonie 2026. Wystarczy pominąć wzniesienia i dodać kilka zakrętów, a nieustępliwy rytm toru w Brnie zamienia się w równie kultowy tor TT Circuit Assen. Spodziewajcie się większej liczby widzów, większego zgiełku i palenia gumy podczas kolejnej klasycznej rundy MotoGP.



